FANDOM



"Wieży nie będzie"Edytuj

- Wieża?! - rozbrzmiał głos Arcydruida

Fiona stała naprzeciw niego i patrzyła z czystą obojętnością. Jedyną oznaką jakichkolwiek emocji było lekkie drgnięcie kącika ust. Bała się. Oczywiście Fiona jest silna. Nawet bardzo. Ostatni potomek rodu Światła, Fiona Strażniczka Światła. Połączenie niebywałe, piękna jak i niebezpieczna. Anioł w skórze człowieka. Jednakże, sam Palan Bohater Znad Jeziora i Arcydruid Aviner nie są zwykłymi przeciwnikami. Mag jest pewnie parę tysięcy lat starszy od niej. Co z tego – pomyślała – staruch gałązką sobie pomacha i tyle. 

                Zimny nordycki wiatr zwiał kaptur z głowy Fiony. Nordia nie jest miłym miejscem. Nie bez powodu ona została wybrana na Inkwizytora tego kraju. Kraina silnych ludzi. Głupich ludzi. Samozwańców. Bezmyślnych rębaczy. Staruchów opowiadających wyciągnięte z palca historie o krwawych wojnach z nekromantami czy zwycięskich walkach z orkowymi klanami. Jednym słowem państwo pełne zadufanych w sobie osiłków. Katastrofa polityczna, cesarz bez władzy i jedenaście rozwścieczonych książąt, którzy biją sie miedzy sobą o nie wiadomo co. A jednak, kraj istnieje. Nękany dewastującymi atakami nekromantów, zawsze podnosi się z ruin. Rozjeżdżany przez hordy orków także powstaje z prochów. Ludność tego kraju jest niezłomna moralnie, powiadają że jeden nord pracuje jak dziesięciu hodorczyków, a ci są bardzo pracowici. Walczą odważniej od dziesięciu hodorczyków i denerwują się o wiele bardziej o dziesięciu hodorczyków. Niestety w Nordii nie ma ani jednej wieży kręgu, magowie nie są kontrolowani przez nikogo. Zastanów się. Ile w tym kraju osób z Darem Amina zmienia się w plugawce czy demony? Fiona w każdym razie wie. Aż za dobrze. Dlatego nie jest słaba. Nie jest też silna. Jest wyjątkowa, nikt nie jest w stanie określić jej potęgi. Tak czy siak, wieża jest tu potrzebna. Trzeba zaprzestać bezsensownych śmierci z rąk nieuważnych i przewrażliwionych magów nordyckich. Właśnie ta sama wieża, o której tutaj teraz mówię, jest naszym teraźniejszym problemem.

                Staruch nie wie co robi – pomyślała – Wieża jest koniecznością. Przygryzła wargę. Boi się. Jeszcze ten skurwysyn Narvint, żeby tylko Evan kto na chwilkę zatrzymał – po czym obróciła się w stronę dworu, gdzie stał ampliriusz i demon, którego przed chwilą uratowała od tak zwanego „błogosławieństwa”.

- Evan i ty. Nie wiem jak masz na imię. Chodźcie tutaj.

Aviner spojrzał spode łba na Evana, swoim wzrokiem dosadnie wyperswadował mu „jeśli pójdziesz w tamtą stronę i jej pomożesz to nie licz na odpuszczenie ci zdrady”. Evan odwrócił tylko głowę, niby obojętnie, a w rzeczywistości przełykał ciężko ślinę. Córka druida Ranma, stała za ojcem i czekała jedynie na rozkazy. Też się bała. Palan nareszcie wydał z siebie dźwięk.

- Przyjacielu – zaczął szaleńczym wręcz tonem – Nie wydaje mi się, żeby ta wieża miała jakiekolwiek prawo powstania w tej wiosce nordyckiej, ani w ogóle żadnej innej.

Aviner spojrzał na niego jakby zobaczył go pierwszy raz w życiu, po czym powoli zaczął przekręcać głowę w stronę Inkwizytorki. Patrzył na nią długo. Martwym, gniewnym wzrokiem. Poprawka. Teraz się bała. Gniew tak silnego maga jest bardzo niebezpieczny, gdyż on takowy gniew kontroluje. Co gorsza, taki gniew działa na jego korzyść. Spojrzała kontem oka na Komtura. Pot pokazał mu się na czole, zbladł okropnie, a jego ręce trzęsły się niemiłosiernie. Kolejna poprawka. On się boi.

- Wierzy nie będzie – powiedział Arcydruid przez zęby, niemal niesłyszalnie – wieży nie będzie. Wieży nie będzie. Wieży nie będzie. Wieży nie będzie. Wieży nie będzie. Wieży nie będzie. Wieży nie będzie. – mówił coraz głośniej – Wieży nie będzie. Wieży nie będzie. Wieży nie będzie. – krzyknął – Wieży nie będzie!

Palan obrócił głowę w stronę Fiony.

- Słyszysz Zakonnico? Wie-ży nie bę-dzię.

Nagle w rękach druida zaczęła się zbierać zielona energia. Poczuła ją. Gniewna. Rozpaczliwa. Pełna chęci zemsty.

- Proszę bardzo – rycerz wyciągnął miecz – sami się o to prosiliście Zakonnicy. Co do Ciebie, Evanie, myślałem, że jesteś podobny do mnie czy Karavina. Myliłem się.

Strażniczka usłyszała głośne przełknięcie śliny Evana. On niewiele zrobi – pomyślała sobie Fiona. Moc  maga była już bardzo silna, całe jego oczy wypełniły się zielonością. Lekki dymek ulatywał z kącika oka.

Zaczął szybować.

Palan skierował miecz w stronę Fiony, sam zamykając oczy i skupiając manę w jego ciele. Szybujący starzec powoli otwierał usta, jakby wydawał z siebie bardzo długi narastający dźwięk. W pewnym momencie rzeczywiście basowy, przeciągły okrzyk wyszedł z jego gardła.

Fiona się bała.

On był wściekły.

                                                                                              ***

           Czyżby to był gniew?

Wszystko jest ciche. Widzę tylko obrazy. Czuję gorąco w dłoniach. Nic nie czuje. Jakbym oglądał kogoś wspomnienia.

Ogarnia mnie.

Biel.

Czasami obrazy.

Jest mi gorąco.

                                                                                              ***

                Księżyc. Moc księżyca. Tak zwana magia astralna. Księżyc jest naturalnie ofensywą. W końcu nocą na wojnie przewagę ma agresor. Nocą dzieją się rozboje zbrojne. Nocą drapieżne zwierzęta wychodzą na polowanie. Noc to agresja, strach, panika, czas terroru. Dlatego magia księżyca jest typowo ofensywna. Odwrotnością nocy jest dzień. Tutaj mamy drugi rodzaj magii astralnej. Moc Słońca. Magia Słońca. Defensywa. Za dnia obrońcy mają przewagę. Budują

OPOWIADANIE BĘDZIE STALE AKTUALIZOWANE W MIARĘ PISANIA!!!

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki